Turystyka motocyklowa - Kaszuby i reszta świata

Wycieczka na majówkę

Tegoroczna majówka zapisała się jako jedna z dłuższych w kalendarzu, licząc z sobotą i niedzielą ostatnich dni kwietnia wyszło łącznie 5 dni. Nawet temperatura dopisała, było w sumie ponad 30*C, 10* pierwszego maja, 10* drugiego i 10* trzeciego 😀 .Plany były duże, niestety z racji innych obowiązków nie udało mi się wygospodarować więcej czasu niż udało mi się wygospodarować 😉 .

W sobotę postanowiłem odłożyć na drugi plan zwiedzanie, po prostu wsiadłem na moto i pojechałem do kuzyna z Kielna, który niedawno wrócił na stare śmieci ze stolicy, a więc była okazja się odwiedzić.

Do Kielna z Bytowa połączenie jest całkiem przyjemne. Jadąc przez Sulęczyno, Brodnicę i Kartuzy podziwia się najlepsze elementy kaszubskiego krajobrazu, czyli jeziora, lasy i kręte drogi – idealne na motocykl (pomijając nawierzchnię). Jestem bowiem zdania, że najpiękniejsze na motocyklu, jeżeli chodzi o bezpośrednią przyjemność z jazdy, jest pokonywanie łuków i zakrętów.

Zdjęć nie robiłem bo mi się nie chciało, ale na usprawiedliwienie mam, że goniła mnie wielka czarna deszczowa chmura, więc naprawdę nie chciałem stać się jej zdobyczą.

Z ciekawszych punktów na trasie są na pewno przejazdy pomiędzy jeziorami, które z obu stron drogi otwierają bezkresne niemal przestrzenie. Takie odcinki spotkamy za Sulęczynem jadąc od strony Bytowa, pomiędzy jeziorami Węgorzyno i Guścierz Mały, oraz niedaleko Borucina, pomiędzy jeziorami Raduńskimi Górnym i Dolnym. Warto także zajechać do rezerwatu w Węsiorach o nazwie „Kamienne Kręgi”. Tym razem tam nie zajechałem, ale byłem tam z Agnieszką, moją żoną jakiś czas temu, także na motocyklach. Polcecam jeszcze Centrum Sportów Wodnych i Promocji Regionu nad Jeziorem Brodnem Wielkim. trzeba zjechać w prawo w kierunku amfiteatru przy Pomniku Bohaterów Pomorskiego Ruchu Oporu na Złotej Górze za Brodnicą Górną.

Poniższe zdjęcia pochodzą również z opisywanej trasy (też jechałem wtedy do kuzyna w odwiedziny) zrobionej wiosną 2014 roku na Hondzie CM125 z 1984 roku. Bardzo fajny motocykl, 2- cylindrowy, ale niestety o dość małej dynamice. Rozpędzał się do 90km/h tylko z wiatrem i z górki 😉

Jeżeli chodzi o samą majówkę, czyli picie przy ognisku do białego rana, nie bedę tego opisywał 😉

Nazajutrz, kiedy już byłem w stanie wsiąść na mojego rumaka i się na nim utrzymać, czyli kiedy moja krew była znów czysta jak łza, ruszyłem w drogę powrotną.

Tym razem jednak postanowiłem wykorzystać motocykl nie tylko do przemieszczenia się z A do B, ale do zapoznania się z okolicą. Ruszyłem z zamiarem zwiedzenia północnej części Kaszub z Kielna do Szemud. Początkowo jechało mi się zwyczajnie, okolice te charakteryzują się brakiem lasów i fajnymi, krętymi drogami. Jako, że była to niedziela po południu nie planowałem żadnego zwiedzania. Co jakiś czas sprawdzałem trasę i planowałem dalszą jej część. Przyznam, że wschodnia część regionu, nie podnieca mnie zbytnio. Uważam, że im bliżej Bytowa tym przyroda jest co raz piękniejsza, jeziora co raz czystsze a lasy bardziej pachnące.

Za cudownymi Sierakowicami, które bardzo lubię, także dlatego, że nie ma tam Biedronek i Lidlów, zrobiło się już swojsko. Obrałem trasę po zachodniej stronie jeziora Gowidlińskiego. Przed Kistowem trafiłem na jakiś nowożytny zamek warowny w budowie. Coś pewnie jak w Łapalicach tyle, że inwestor jeszcze się nie poddał, co potwierdzają dźwigi za wybudowanym już murem. Dalej postanowiłem wjechać w las w kierunku Rezerwatu Jeziorek Chośnickich. Zwiedzenie tej okolicy miałem w zamiarze od dawna, ale nigdy wcześniej nie było okazji. Droga prowadząca z Kistowa przez Kołodzieje jest beznadziejna. Bardzo piaszczysta albo utwardzona jakimiś cegłami i innym gruzem. Jedzie się fatalnie (aby ominąć ten odcinek, można w Kistowie jechać dalej prosto na Sulęczyno). Dopiero po wjechaniu do lasu robi się miło i łatwiej. Jeziorka Chośnickie są malutkie i o brunatnej wodzie. To za sprawą torfów. Położone niżej jeziora Jelenie Duże i Jelenie Małe są zasilane wodą spływającą z tych jeziorek, stąd woda w nich też ma kolor słabej herbaty. Mimo koloru sama woda ma ponoć właściwości lecznicze i jest bardzo korzystna dla skóry i włosów. Dalej już znanymi sobie drogami asfaltowymi, przez Chośnicę, Bawernicę i Jasień wróciłem do Bytowa.

Zmarzłem, jak to podczas tegorocznej majówki cały nasz biedny naród, mimo wszystko polecam tę blisko 100 km trasę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.