Turystyka motocyklowa - Kaszuby i reszta świata

Luis Salom

Jazda na motocyklu jest niebezpieczna, to wie każdy z motocyklowej braci, a także większość zwykłych śmiertelników (bo motocykliści są niezwykli 😀 ), ale czasami o tym zapominamy. Dlaczego zresztą mielibyśmy się tym przejmować? Całe życie jest niebezpieczne. Właściwie sam dar życia, który otrzymaliśmy powoduje, że możemy je stracić tylko dlatego, że je mamy. Może się to stać w bardzo różnoraki sposób. Dlaczego więc mielibyśmy to życie przesadnie chronić? Nawet nic nie robiąc, nie ryzykując, siedząc w bunkrze pod ziemią możemy nagle dostać udaru… Dlatego żyjemy normalnie i robimy różne normalne i mniej normalne rzeczy. Sami wyznaczamy sobie granice (lub robi to za nas państwo), których nie przekraczamy.

Luis Salom to zawodowy motocyklista, który w ostatni weekend zginął na torze Catalunya podczas sesji treningowej Moto 2 GP. Przed zakrętem wywrócił się na motocyklu i z pełną prędkością zaczął razem z motorem zmierzać w kierunku dmuchanej bandy ochronnej. Pierwszy w bandę uderzył motocykl, odbił się od niej i… uderzył w zmierzającego w jej kierunku Luisa. Obrażenia wewnętrzne były tak duże, że Luis zmarł w ich wyniku. Śmierć smutna, szczególnie kiedy ginie młody człowiek spełniający akurat swoje marzenia, ale chciałym zwrócić uwagę na coś innego. W opisie tragedii czytamy:

W trakcie drugiego treningu, Luis Salom w trakcie pierwszego okrążenia wykręcił swój najlepszy czas (1:48.608) przed zjazdem na pierwszy pit-stop, gdzie zmienił tylną oponę w motocyklu. Po tym, Salom wrócił na tor i podczas okrążenia wyjazdowego doszło do wypadku. Na tym okrążeniu, w miejscu hamowania przed zakrętem dwunastym Luis jechał 6 km/h wolniej niż na swoim najszybszym okrążeniu. Zgodnie z wskazaniami telemetrii, było to spowodowane tym, że wolniej przyspieszał na wyjściu z zakrętu jedenastego. W związku z mniejszą prędkością, Luis zaczął hamować 9 metrów dalej, aby utrzymać właściwą szybkość na wejściu w zakręt numer dwanaście. Na wejściu w zakręt dwunasty są jednak nierówności asfaltu. Opóźnienie hamowania doprowadziło do tego, że hamulce w motocyklu Luisa pracowały w trakcie wjechania na nierówności. Na poprzednich okrążeniach, w tym miejscu Luis nie używał już hamulca. Wywołało to nacisk na przednią oponę i Luis stracił przyczepność przodu motocykla na nierówności asfaltu. Utrata przyczepności doprowadziła do tragicznego w skutkach upadku.

Czyli jednym słowem Luis Salom  hamował w miejscu, w którym już hamować nie powinien. Były tam nierówności asfaltu, które spowodowały utratę panowania nad maszyną. Nasuwa mi się w związku z tym pewna konkluzja.

Przez wiele lat miałem okazję śledzić z bliska zmagania motocyklistów podczas wyścigów TT na wyspie Man. To najszybszy i najniebezpieczniejszy wyścig uliczny świata. Ci „wariaci” pędzą tam z prędkością przekraczającą często 300 km/h pomiędzy budynkami, kamiennymi murkami i drzewami. Nie wspomnę o krawężnikach, studzienkach kanalizacyjnych i malowaniach na jezdni. Wszystko to bowiem odbywa się na drogach publicznych, które w dni powszednie są bezustannie używane przez mieszkańców wyspy. Oczywiście trasa wyścigu, która jest co roku taka sama, jest pod szczególną uwagą władz i na miesiąc przed TT jest odpowiednio sprawdzana i naprawiana. Nie zmienia to faktu, że trasa jest CHOLERNIE niebezpieczna i najmniejszy błąd może kosztować życie, dlatego motocykliści biorący udział w wyścigach są do nich bardzo dobrze przygotowani. Najlepsi z nich, podczas pokonywania okrążeń TT Course, pędzą na każdym okrążeniu po swoim wypracowanym przez lata torze jazdy i gdyby, na trasie ich przejazdu, położyć pensówkę czy inną najmniejszą monetę, to za każdym razem po niej przejadą. Niesamowite.

tt-betlej-team (10 of 15)

Podczas 2 tygodni trwania TT ginie średnio 1,5 motocyklisty rocznie. To bardzo mało. Turystów ginie znacznie więcej. Na wyścigach motocyklowych na torach także giną bikerzy ale znacznie rzadziej, bo tor jest odpowiednio zaprojektowany, tak aby podczas wypadku motocyklista mógł odpowiednio wytracić prędkość na żwirze, a na końcu uderzyć w dmuchaną bandę. Jeżeli ginie jakiś zawodnik to jest to zazwyczaj zbieg bardzo niesprzyjających okoliczności, na które trudno mieć wpływ i je przewidzieć. Tym bardziej jestem pełen podziwu dla wszystkich zawodowych bikerów, za to jak potrafią jeździć, a szczególnie podziwiam ich za ogromne skupienie i powtawrzalność manewrów podczas zawodów. To prawdziwa sztuka. Jeżeli można zginąć tylko dlatego, że zaczęło się hamować 2 m za późno? Inna sprawa jeśli z powodu zbyt późnego hamowania prędkość w zakręcie jest zbyt duża i po prostu nie jesteśmy się w stanie w tym zakręcie zmieścić, ale w przypadku Luisa prędkość była dobra. Opóźnił hamowanie bo miał mniejszą prędkość na prostej, więc wchodząc w zakręt miałby prędkość prawidłową, ale w zakręt już nie wszedł…

Codziennie ocieramy się o śmierć, codziennie popełniamy głupie błędy, które od drugiej strony Styksu oddziela cieńka granica, którą czasem nawet przekraczamy jedną nogą, ale druga zostaje po właściwej stronie.

Wpis ten poświęcam pamięci Luisa Saloma, a także Dwighta Beare’a i Paula Shoesmitha, motocyklistów którzy zginęli w trwającym już tydzień tegorocznym TT, oraz wszystkim zawodowym bikerom, którzy zginęli podczas zawodów motocyklowych.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.