Dziecko na motocyklu

Dziś poruszę, wydaje mi się trochę kontrowersyjny temat, a mianowicie wożenie dziecka na motocyklu. Kontrowersyjny głównie z tego względu, że jest grono osób uważajacych tego typu „atrakcje” za zbyt ryzykowne i niebezpieczne. Ocenę tego zostawiam Wam. Uważam, że za własne dziecko każdy odpowiada sam i sam ocenia ryzyko, dlatego nie będę się tutaj rozpisywał ma temat plusów dodatnich i plusów ujemnych tego zjawiska.

Ja wożę Eryka – swojego synka, na motorze od czerwca zeszłego roku (miał w tym czasie niecałe 3 latka) i właściwie od początku jest to bardzo fajna sprawa zarówno dla niego jak i dla mnie. Mama, mimo że też jeździ na motocyklu z Erykiem nie jeździ, z prostej przyczyny. Jest mniejsza i słabsza, a w razie utraty równowagi nie byłaby w stanie utrzymać w pionie motocykla. Dla mnie to dużo łatwiejsze szczególnie, że jeździmy na 125cc, a więc motkach lekkich i łatwych do opanowania.

Z racji tego, że długo przed narodzeniem się naszej latorośli, oboje uwielbialiśmy spędzać wspólnie czas na motocyklowych wojażach naturalne było, że spróbujemy jazdy z naszym maluchem. Przed ukończeniem przez Eryka 3 roku życia uznaliśmy że czas spróbować, jeśli mu się spodoba to będzie super. No i się spodobało :). Od samego początku miał banana na twarzy i radosne oczka.

Pierwsza próba to był tak naprawdę krótki przejazd obok domu po wewnętrznej drodze. Tak na spontanie, bez kasku (bo jeszcze takiego nie miał) i innych zabezpieczeń. Zarówno mi jak i jemu się spodobało. Czułem się z nim pewnie i bezpiecznie. Posadziłem go przed sobą, łapkami trzymał się kierownicy, nóżki dyndały wzdłuż baku.

Wg przepisów dziecko na motocyklu może być przewożone bez żadnych ograniczeń wiekowych. Przepisy wymagają aby dziecko miało kask, a do ukończenia przez nie 7 roku życia nie można przekraczać prędkości 40 km/h. Zakupiliśmy więc ładny, czerwony kask o odpowiednim rozmiarze (dziecięcy LS2) ale dodatkowo dla pewności, że dziecko nie spadnie, nie ześlizgnie się lub nie zanurkuje za mocno przy hamowaniu wymyśliliśmy, że będziemy go przypinać do siebie mocnym pasem na rzepy. Używamy takiego z IKEI do spinania zrolowanych materacy, akurat byliśmy po zakupie materaca i 2 takie walały się po domu. Okazały się idealne bo są bardzo mocne, a przy tym wygodne w użyciu. Na początku przypinałem maluszka do siebie dwoma pasami, wokół przuszka i wokół klatki piersiowej, ale teraz używam tylko jednego. Warto też założyć maluszkowi jakieś rękawiczki, nawet zwykłe rowerowe, bluzę lub kurtkę, zawsze długie spodnie i jakieś porządne buty za kostkę. To tak w razie WU.

Przez rok zjeździliśmy razem troszkę km, choć tak naprawdę głównie wożę go do przedszkola,a w zeszłe wakacje jeszcze do żłobka. Był chyba pierwszym i jedynym maluchem, który do żłobka przyjeżdżał z tatą na moto. Zresztą teraz w przedszkolu też jest jedyny, a jego czerwony kask kiedy do przedszkola przywiozę go na Vańku, leży dumnie w szatni na jego szafce. Myślę, że inne dzieciaki mu zazdroszczą bo zawsze patrzą jak przyjeżdżamy i wołają motor, totol itp 😀

Jedyny jaki do tej pory zauważam minus jazdy z dzieckiem na motocyklu to problem z tym jak zaśnie. Dzieci zazwyczaj zasypiają w środkach lokomocji, na motorze również, a więc w czasie dłuższej trasy jest niemal pewne, że główka malucha zaraz zacznie być bezwładna. Przypięcie go do siebie pasem jest wtedy nieocenione bo inaczej maluch mógłby się ześlizgnąć z siedzenia zanim byśmy zauważyli, że śpi. Jedyny problem to zwisająca główka. Ja sobie radzę w ten sposób, że po prostu jedną ręką ją podtrzymuję. Trochę trudniej się wtedy prowadzi moto ale jak trzeba położyć dwie ręce na kierownicę to po prostu puszczam jego głowę, a jak już nie potrzebuję 2 rąk na kierownicy ponownie ją podtrzymuję.

Jak do tej pory nie znalazłem rozwiązania tego problemu. Próbowałem przypiąć jego główkę, wokół kasku do siebie, tak żeby była pionowo i w sumie to działało, ale pas z rzepami, którego używam jest za krótki i po prostu się odpinał. Dłuższy pas mógłby być odpowiednim rozwiązaniem. Można też zagadywać malucha lub trąbić żeby nie spał.

Napisałem ten artykuł głównie dla osób które chcą jeździć z dziećmi na motocyklu, ale nie do końca jeszcze wiedzą jak to zrobić, jak zacząć. Nie miałem jednak zamiaru ani pochwalać, ani negować wożenia dziecka na motorze. Tak jak napisałem wcześniej, tutaj każdy rodzić niech sam oceni sobie ryzyko i swoje umiejętności, a osoby bez dzieci niech zamilkną 😀

2 komentarze

    • DMK, 16 sierpnia 2019, 15:08

    Świetna sprawa dla dzieciaka. Ja z moimi jeżdżę sporadycznie i niedaleko, ale siedzą z tyłu. Nie wiem, co mówią przepisy, czy wspominają o kolejności na siedzeniu? Można w Polsce przewozić pasażera z przodu? Jeśli chodzi o wożenie dzieci na tyle kanapy, to widziałem raz na zlocie taki pas (dwa pasy zszyte w „ósemkę”). Jednym sam się przewiązuje, a drugim dziecko, żeby nie spadło do tyłu. Taki pas na pewno można samemu zrobić. No ale dla dzieciaka najwieksza frajda, jak jedzie z przodu.
    Pozdrowienia dla wszystkich miłośników vanvana i w szczególności tych najmniejszych.

    • Usiel, 27 sierpnia 2019, 20:13

    Na Allegro są takie specjalne szelki/pas to wożenia z tyłu brzdąca. Ja mojego siedmiolatka, jak do tej pory tylko z przodu na skuterze i tylko po wsi, do miasta się nie wiem czy kuedykolwiek zdecyduje po tym co codziennie doświadczam dojeżdżając do centrum… Na vanku z młodym tyłu na razie tylko po ogrodzie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.